Przenajświętsza Rzeczpospolita

Gdy pierwszy raz sięgnąłem po tę książkę już na starcie wzbudziła we mnie w pewnym sensie skrajne uczucia. Mroczna, blado-szara okładka, przewijająca się w tle podniszczona flaga narodu polskiego. Ogólnie rzecz biorąc już sama okładka Przenajświętszej wywoływała pewnego rodzaju przygnębienie, zapowiadała ciężki, duszny klimat. No ale mimo tego nie wiedziałem czego się spodziewać w końcu za tak poważny temat zabierał się ktoś kto z założenia pisywał raczej powieści, które mimo poważnych momentów przeważnie wywoływały na twarzy czytelnika ironiczny uśmieszek. Na całe szczęście bardzo szybko dane mi było się przekonać, że Piekara potrafi stanąć na wysokości zadania. Czytając Przenajświętszą Rzeczpospolitą bynajmniej nie było mi do śmiechu. Zniszczone ulice, podział na biedotę i bogaczy nakreślony bardzo grubymi liniami, a także mroczna historia, którą raz po raz przywoływał we wspomnieniach bohaterów, wystarczy tu przypomnieć fragmenty opowiadające o realiach rosyjskich obozów, które były naprawdę brutalne. Do tego na każdym kroku atakował nas wulgaryzm książki jak chociażby politycy pływający w bogactwach i wykorzystujący seksualnie nastoletnie dzieci po czym wyrzucający je z limuzyny na zimną ulicę by na nowo zostały same w strugach deszczu. Książka robiła wrażenie i wręcz garściami czerpała z klasyki gatunku antyutopii, którą prezentował chociażby George Orwell, którego powieści osiągnęły już status niemalże kultowych. Oczywiście to wszystko sprawia, że Przenajświętsza Rzeczpospolita autorstwa Jacka Piekary nie każdemu musi się spodobać. Duża część czytelników z pewnością odłoży książkę z grymasem niesmaku na twarzy i postara się o niej jak najszybciej zapomnieć. Przyznam, że Piekara momentami balansował na bardzo cienkiej granicy pomiędzy szokowaniem, a zwykłym festynem bezsensownej brutalności jednakże w moim odczuciu udało mu się w ostatnim momencie wrócić na ostatni tor, a to pewnie za sprawą wydarzeń, które akurat wtedy zbliżały się do punktu kulminacyjnego, aż w końcu do wielkiego finału. Wielu z was ją odrzuci, część z was przeczyta z zapartym tchem. Ja ją w każdym bądź razie polecam, ale tylko i wyłącznie czytelnikom nie tylko pełnoletnim, ale przede wszystkim tym, którzy uważają, że mają twardą psychikę i żołądki.